PiraciJohnnyDepp
PiraciJohnnyDepp.blog.interia.pl
<< Maj 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Księga gości
 








Notki
2007-06-02
Jack Sparrow ćwiczy jogę, a jego przyjaciele ciężko pracują wykopując "Skrzynię Umarlaka".
2007-06-02
Gala: Wszystkie twoje role mają w sobie coś surrealistycznego. Nie miałeś nigdy ochoty zagrać w zwykłej komedii romantycznej?

Johnny Depp: Jeśli masz rację, to dziwię się, że ktoś mi jeszcze daje robotę (śmiech). Jako aktor staram się za każdym razem tchnąć w moje role zupełnie innego ducha. Chcę nieustająco się uczyć, rozwijać. Przecież gdybym się powtarzał, to po jakimś czasie miałbym wrażenie, jakbym każdego dnia dostawał na obiad kotlet. Wydawało mi się, że "Las Vegas Parano" było dość konwencjonalne (chichocze). Myślałem też, że "Ed Wood" był normalną komedią romantyczną (śmiech). Co za głupek ze mnie! Tak naprawdę to chciałem tu dziś ogłosić, że robimy razem z Timem Burtonem film "Przyjaciele - wersja kinowa" (rechocze i klepie się po kolanach). Ale wiesz co, wspaniale jest mieć zawód, który nie tylko pozwala ci zrobić z siebie kompletnego błazna, ale jeszcze za to płacą!

Gala: To twój piąty film, który zrobiłeś z Timem Burtonem. Skąd to przywiązanie do jednego reżysera?

J.D.: Za każdym razem, kiedy się spotykamy na planie, jest tylko lepiej. Wypracowaliśmy rodzaj naszego własnego języka, zbudowanego na naszych doświadczeniach. Dla mnie praca z Timem to jak powrót do domu. A przecież miło jest pracować w domu. Poza tym my się chyba po prostu lubimy.

Gala: Myślałeś kiedyś o tym, żeby zamienić się z nim miejscami i stanąć po drugiej stronie kamery jako reżyser?

J.D.: A jemu kazać grać? To świetny pomysł, wyszłaby z tego niezła historia o zemście. Kazałbym mu robić te wszystkie rzeczy, które on wymuszał na mnie! Pryskał mi w twarz sztuczną krwią, chichotał jak wariat w najbardziej dramatycznych momentach, przeciągnął mnie po ziemi za okropnie pierdzącymi końmi. A serio: spróbowałem raz wyreżyserować film, ale gdybym miał jednak powtórzyć to doświadczenie, to na pewno nie obsadziłbym w tym filmie siebie.

Gala: Zdarza ci się "zabierać role do domu". Czy tym razem zafundowałeś swoim dzieciom dwa miesiące życia ze stukniętym Willym Wonką?

J.D.: Czasem rzeczywiście nie potrafię tak od razu otrząsnąć się z roli. Z Wonką nie było inaczej. Próbowałem wkładać go do szuflady, ale co jakiś czas samowolnie z niej wychodził i nagle mówił moimi ustami.

Gala: Co mówił?

J.D.: Straszne rzeczy (śmiech). Myśląc o Wonce i o tym, jak on ma wyglądać, starałem się przypomnieć sobie tych dziwnych ludzi, którzy w czasach mojego dzieciństwa prowadzili w telewizji programy dla dzieci. Mieli na twarzy nienaturalny grymas i nadawali swojemu głosowi ten szczególny ton, jakby mówili do niedorozwiniętych umysłowo. Nigdy nie zapomnę tego gościa z telewizji, który nazywał się Kapitan Kangur, a towarzyszyli mu: ludzik o imieniu Zielone Dżinsy i ogromny królik. Postacie jak z narkotycznej halucynacji. Wonka jest trochę jak oni. Chciałem też wyjaśnić, że naprawdę nie wzorowałem mojej roli na Michaelu Jacksonie!

Gala: To, że jesteś ojcem, pomogło ci w pracy nad filmem dla dzieci?

J.D.: Oczywiście. Ojcostwo otwiera przed każdym facetem zupełnie nowe drzwi w życiu i odkrywa nowe pokłady emocji. Mógłbym o tym mówić godzinami. W tym konkretnym przypadku to, że jestem tatą, pozwoliło mi zapewne lepiej zrozumieć całą tę historię i bardziej się w nią wczuć. I spojrzeć na nią oczami dziecka. Sposób, w jaki mówi Wonka, testowałem najpierw w domu, na mojej córce Lily Rose. Efekt był taki, jakiego się spodziewałem. Była zaszokowana i lekko zdegustowana. I o to chodziło.

Gala: Pokazujesz swoje filmy dzieciom?

J.D.: Niektóre. Nie sądzę, żeby były wystarczająco duże, aby obejrzeć większość z nich. Uważam, że ja też nie jestem wystarczająco duży... (śmiech). "Charliego i fabrykę czekolady" obejrzały w ramach testu, a ja umierałem ze zdenerwowania. Myślałem, że wyjdą z kina i powiedzą: "Wiesz, tato, zabierz się za coś innego". Ale na szczęście było inaczej: wróciły do domu, cytując dialogi z filmu, więc odetchnąłem z ulgą.

Gala: Marzeniem dzieci w tym filmie jest znalezienie złotego biletu, dzięki któremu mogą zwiedzić fabrykę Willy'ego Wonki. O czym ty marzyłeś, będąc dzieckiem?

J.D.: Och, ja chciałem być wszystkim naraz - od diabła wcielonego po przywódcę najbardziej szlachetnego plemienia Indian. I wciąż próbuję spełnić to marzenie (śmiech). Potem chciałem grać na gitarze. A teraz jestem tutaj i z tobą rozmawiam! O, przepraszam, mam jeszcze jedno marzenie: zobaczyć, jak Britney Spears rodzi dziecko w swoim nowym reality show.

Gala: A o czym marzysz dla swoich dzieci?

J.D.: Chciałbym, aby moje dzieci były szczęśliwe i zdrowe, żeby miały dobre życie. Na razie to dobre życie mają we Francji.

Gala: We Francji czujesz się bardziej anonimowy niż w Stanach?

J.D.: Tak, paparazzi na pewno nie łażą za nami do tego stopnia, jakby to robili w USA, a to też jest ważne dla moich dzieci. Dorastają w normalnych warunkach.

Gala: Kiedy byłeś dzieckiem, przeprowadzałeś się z rodziną co najmniej kilkanaście razy. Jak to wpłynęło na twoje późniejsze życie?

J.D.: Rzeczywiście, do czasu, kiedy miałem 16 lat, mieszkaliśmy z rodziną chyba w 30 różnych domach. Żyliśmy jak nomadowie. Na pewno zadecydowało to o tym, kim jestem dzisiaj. Z moimi dziećmi i Vanessą, moją dziewczyną, też nie zostajemy zbyt długo w jednym miejscu.

Gala: Stać was na podróże.

J.D.: W moim rodzinnym domu nigdy się nie przelewało, więc znam wartość pieniędzy, ale wiem też, jak sobie radzić, kiedy mam ich bardzo mało. Gdybym od jutra przestał dostawać propozycje ról i stracił cały majątek, to potrafiłbym przetrwać i zacząć wszystko od nowa. Grałbym na gitarze, pracował na stacji benzynowej, cokolwiek. Tak długo, póki można oddychać i ma się sprawne ręce, przyszłość stoi otworem.

Gala: Patrzę na ciebie i coś mi nie pasuje. Wiem, że kręcisz jeden film za drugim, ale jak na ciężko zapracowanego aktora jesteś zdecydowanie za bardzo opalony. Jakbyś właśnie wrócił z Karaibów.

J.D.: Bo tak właśnie jest. I zaraz tam wracam. Kręcimy teraz na Bahamach drugą i trzecią część "Piratów z Karaibów". Jak do tej pory wszystko idzie znakomicie i jeszcze mnie nie zwolnili.
2007-06-02
Piraci z Karaibów na Krańcu Świata już w kinach!!!
Filmik jest ekstra!!!
Wiem bo widziałam!!! ;D
2007-06-02
2007-06-02
Kapitan Jack Sparrow przy skrzyni umarlaka.
2007-06-02
No ale przecież nie gra w tym filmie tylko Keira i Johnny. Gra również Orlando Bloom. Kochają go dziewczyny... chociaż... ciągle jest samotny.
;D Może wami się zainteresuje;D
2007-06-02
2007-06-02
Wiecie, że Johnny Depp siedział w więzieniu?! Dlaczego?! Po rozstaniu z żoną wynajął pokój w hotelu. Był tak zrozpaczony, że... zrobił w nim wielki bałagan i wszystko popsół. ;D
Teraz Johnny Depp ma żonę Vanessę i dwójkę dzieci. Nie sięgajmy więc w ślady przeszłości. Nie ma co ukrywać: Johnny Depp jest przystojny. :D
2007-06-02
Keira (filmowa Elisabeth) jest anorektyczką. Gdy jednak dziennikarze pytają się jej o to, ona stanowczo zaprzecza; "Nie jestem anorektyczką" - mówi Keira, ale wciąż chudnie.
2007-06-01
Johnny  Depp  doskonale wczuwa  się  w rolę  pirata  Jack`a  Sparrow`a.  Tajemniczy pirat kryje w sobie wiele niespodzianek. Znana  mina kapitana Depp`a to wielki atut filmu o piratach.
Oddaj głos na mojego bloga!
Aktualna liczba głosów:
 
18
Oddaj głos na szablon!
Aktualna liczba głosów:
 
482
Statystyki
liczba piratów
 
42
liczba piratów, którzy pomogli kapitanowi Jackowi
 
4
liczba przyjaciół kapitana Jacka
 
1








Zobacz serwisy INTERIA.PL